Kontakt: biuro@mojsklep.eu Sklep online w trakcie realizacji tel. 22 355 26 55

Smutne wnioski naukowców, tym razem o oceanach

Kolejne smutne wnioski naukowców, tym razem o oceanach. Raport IPCC

Patryk Motyka Tylko znaczne ograniczenie emisji gazów cieplarnianych w krótkim czasie może powstrzymać skutki oddziaływania kryzysu klimatycznego na zbiorniki wodne i lodowce – wskazuje Międzyrządowy Zespół ds. Zmian Klimatu (IPCC) w najnowszym raporcie specjalnym, dotyczącym oceanów i kriosfery.

Raport IPCC dot. oceanów i lodowców. Co nam grozi?
Lodowce topnieją coraz szybciej
  • Podnoszenie się poziomu morza nabiera tempa. Bez redukcji emisji gazów cieplarnianych poziom wód będzie rósł ponad dziesięciokrotnie szybciej do 2100 r. niż w XX w. – wynika z raportu IPCC
  • Pokrywy lodowe Grenlandii i Antarktyki topnieją, uwalniając ponad 400 miliardów ton wody rocznie. Każdego lata obszar Arktyki pokryty śniegiem kurczy się o 13 proc.
  • Do połowy wieku nawet 80 proc. górnej warstwy oceanów straci tlen, co spowoduje wymarcie wielu gatunków
  • Topnienie wiecznej zmarzliny może spowodować uwolnienie do atmosfery ogromnych ilości dwutlenku węgla i metanu, co spowodowałoby prawdziwą katastrofę klimatyczną

Co wynika z raportu IPCC? Naukowcy skupili się w nim na wnioskach, dalszych przewidywaniach i możliwych rozwiązaniach coraz bardziej widocznych problemów z oceanami i lodowcami.

Raport IPCC. Główne obserwacje

Jak zauważyli badacze, w ciągu ostatnich dziesięcioleci ocieplanie się klimatu doprowadziło do znacznego skurczenia się kriosfery (czyli części środowiska wodnego, składającej się z niezanikającego lodu), skurczenia się czapy lodowej i warstwy lodu na Oceanie Arktycznym, a także wzrostem temperatury na obszarach wiecznej zmarzliny. 

Z niemal stuprocentową pewnością naukowcy wywnioskowali, że ocean ogrzewa się nieprzerwanie od co najmniej 1970 r., pochłaniając w tym czasie ponad 90 proc. nadmiaru ciepła Ziemi. Od 1993 r. do dziś tempo ogrzewania się oceanu wzrosło dwukrotnie. Ze względu na wzrost stężenia dwutlenku węgla obserwowany jest spadek pH wody morskiej, czyli dochodzi do jej kwaśnienia. Podgrzewanie się oceanu ogranicza mieszanie się warstw wody, a w konsekwencji dostarczania tlenu i substancji odżywczych dla organizmów morskich.

Zdaniem autorów raportu średni światowy poziom mórz rośnie, a w ostatnich dziesięcioleciach jego przyspieszenie wynika z rosnącego tempa utraty pokrywy lodowej na Grenlandii i Antarktyce. Jak dotąd poziom oceanu podniósł się w wyniku emisji gazów cieplarnianych spowodowanych przez człowieka o 16 cm, a zmiana ta nabiera tempa. Prowadzi to do podwójnego zagrożenia dla mieszkańców wybrzeży. Po pierwsze, z powodu samego podnoszenia się poziomu wody, po drugie, ze względu na większą częstotliwość ekstremalnie wysokich fal i tropikalnych cyklonów.

Zmiany w ekosystemach wodnych wywołały poważne konsekwencje w ekosystemach – z uwagi na spadek poziomu tlenu w niektórych wodach, wzrost temperatury i kwasowości, część gatunków floty i fauny morskiej zmieniła swój obszar występowania, a w ekstremalnych przypadkach wymarła. Podobny wpływ zaobserwowano w przypadku ekosystemów przybrzeżnych – ocieplenie oceanu, w tym nasilone fale upałów, zakwaszenie, utrata tlenu, zasolenie i podnoszenie się poziomu morza, w połączeniu z negatywnymi skutkami działalności człowieka na oceanach i lądzie – to główne czynniki wymieniane przez badaczy.

Raport IPCC. Co będzie się działo w najbliższej przyszłości?

W przypadku kriosfery naukowcy prognozują dalsze kurczenie się czapy lodowej i topnienie lodowców. Przewiduje się, że pokrywy lodowe Grenlandii i Antarktyki będą tracić masę w coraz szybszym tempie, chyba że radykalnie zmniejszy się emisja gazów cieplarnianych w nadchodzących dziesięcioleciach. Obecnie z powodu topnienia lodowców z obszarów polarnych, uwalniane jest ponad 400 miliardów ton wody rocznie.

Oceany prawdopodobnie będą zakwaszane w jeszcze szybszym tempie (do 2050 r. wzrost zakwaszenia nawet o 150 proc.), wzrośnie też temperatura wody. Do połowy wieku do 80 proc. górnej warstwy oceanów straci tlen. Poziom morza będzie rósł w coraz szybszym tempie – w 2100 r. będzie on ponad dziesięciokrotnie szybszy niż w XX wieku. Przewiduje się, że wzrost poziomu wód w morzach będzie się utrzymywał w XXII wieku. Jednym z następstw będą jeszcze silniejsze cyklony tropikalne.

Zakładając dalsze wysokie emisje, poziom wody będzie wzrastać coraz szybciej – obecne tempo wynosi 3,6 mm/rok, w ubiegłym stuleciu było to 1,4 mm/rok, a w 2100 r. ma wynieść 15 mm/rok. Oznaczałoby to dalszy wzrost poziomu morza o około 84 cm do 2100 r., choć górne szacunki wskazują, że mogłoby to być nawet 1,1 m. To o 10 cm więcej niż w poprzednim raporcie IPCC, nie zakładano wcześniej bowiem, że warstwa lodu na Antarktyce będzie topniała w tak szybkim tempie. Raport ostrzega, że efektem scenariusza wysokich emisji będzie podniesienie się poziomu morza o 5,4 m do 2300 r.

Raport IPCC. Co grozi wielu krajom wyspiarskim?

Podwyższenie poziomu mórz oznaczałoby, że ekstremalne jego wysokości, obecnie notowane raz na sto lat, w wielu miejscach będą pojawiały się co roku już przed 2050 r. W wyniku podniesienia się poziomu mórz i innych zmian w oceanie, niektóre kraje wyspiarskie prawdopodobnie staną się niezdatne do zamieszkania. 

Z uwagi na zmianę temperatury rejonów polarnych, może dojść tam do niespotykanych wcześniej zjawisk – skurczeniu ulegnie wieczna zmarzlina, a na obszarach tundry pojawią się pożary. W przypadku dalszych wzrostów emisji gazów cieplarnianych lodowce stracą średnio ponad jedną trzecią swojej masy. Niektóre pasma górskie mogą stracić ponad 80 proc. masy lodowców do końca obecnego stulecia. Wiele lodowców całkowicie zniknie z powierzchni Ziemi.

Rozmarzanie wiecznej zmarzliny i topnienie lodu morskiego może spowodować dodatkowe ocieplenie, jeszcze bardziej przyspieszając zmiany klimatyczne.

Jednym z największych zagrożeń, związanych z topnieniem wiecznej zmarzliny jest potencjalne uwolnienie do atmosfery ogromnych ilości dwutlenku węgla i metanu (bardzo silnego gazu cieplarnianego). Bez redukcji emisji, topnienie wiecznej zmarzliny mogłoby uwolnić dziesiątki lub setki miliardów ton dwutlenku węgla do końca tego wieku, zdecydowanie przyspieszając ogrzewanie się planety.

Naukowcy prognozują, że system prądów na Oceanie Atlantyckim (AMOC), który odgrywa istotną rolę w redystrybucji ciepła na całym świecie, znacznie osłabnie w tym stuleciu, co zwiększy liczbę burz w Europie Północnej, zmniejszy zaś opady deszczu w regionie Sahelu w Afryce i Azji Południowej i podniesie poziom mórz w północno-wschodniej Ameryce Północnej.

Prognozy autorów raportu IPCC nie są optymistyczne dla organizmów wodnych. Będzie ich coraz mniej, co nie jest dobrą wiadomością dla ludności zatrudnionej przy połowach. Najszybciej ma to dotknąć strefy tropikalne, później zaś zjawisko rozprzestrzeni się na strefę klimatu umiarkowanego.

Naukowcy nie są optymistami w kwestii raf koralowych. Nawet jeżeli uda nam się najbardziej optymistyczny scenariusz, który zakłada wzrost światowej temperatury o 1,5 st. C w stosunku do epoki preindustrialnej (już jesteśmy bardzo blisko, dzielą nas ułamki stopnia), najprawdopodobniej dla koralowców nie ma już ratunku.

Raport IPCC. Jak zapobiegać zmianom?

Badacze IPCC nie odkrywają Ameryki w kwestii potencjalnego rozwiązania problemu. Receptą na zmniejszenie się niekorzystnych zmian jest ograniczenie emisji dwutlenku węgla do atmosfery.

Nie jest powiedziane, że udałoby się nam cofnąć zmiany, niemniej możliwe jest ich znaczne ograniczenie. Na przykład, przy szybkim ograniczeniu emisji, podniesienie się poziomu morza w tym stuleciu byłoby ograniczone do około 43 cm – to znaczy, byłoby mniej więcej o połowę mniejsze niż prognozują naukowcy.

Raport został przyjęty przez przedstawicieli rządów 195 państw – członków IPCC. Pracowało nad nim 104 naukowców i redaktorów z 36 krajów. Zebrali oni wnioski z prawie 7000 prac naukowych. 

Eksperci o raporcie: stan lodowców ma znaczenie także z polskiej perspektywy

– Raport IPCC przynosi wiele smutnych podsumowań: lądolody topnieją coraz szybciej i będą topnieć dalej, wzrost poziomu morza dotyka coraz większej liczby ludzi, ekstremalne zjawiska (takie jak cyklony tropikalne) przynoszą coraz większe zniszczenia. Jednocześnie dostajemy jednak sygnał, że znaczące i szybkie ograniczenie emisji gazów cieplarnianych może istotnie zmniejszyć spodziewane straty – komentuje dokument dr Aleksandra Kardaś z portalu Naukaoklimacie.pl. 

– Kriosfera – lodowce, lądolody, lód morski, wieloletnia zmarzlina – wydaje się z punktu widzenia Polski czymś odległym, jednak jej stan ma znaczenie także dla nas. Topnienie lodów oznacza wzrost średniego poziomu morza – obserwowany również na naszym Wybrzeżu. Zanik lodu w Arktyce oznacza zmiany w typowych warunkach pogodowych w środkowej Europie. Z topniejącej zmarzliny ulatniają się metan i dwutlenek węgla – dodatkowe emisje tych gazów ograniczają „nasz” budżet węglowy – zauważa ekspert.

– Każdy raport IPCC pokazuje nam, w jaki sposób oddziałują na siebie pozornie odległe zjawiska i jak groźne są konsekwencje kryzysu klimatycznego dla nas wszystkich. Zmiana klimatu zagraża oceanom i lodowcom w sposób bezprecedensowy, a ich destabilizacja może zmienić życie ludzi i naszej cywilizacji bezpowrotnie – mówi z kolei dr Krzysztof Zawierucha z Uniwersytetu Adama Mickiewicza.

Jak zauważa, na lodowcach żyją m.in. zimnolubne bakterie, glony, grzyby i mikroskopijne zwierzęta. – Są to tzw. ekstremofile zdolne do życia w stale niskich temperaturach. Wiemy o tych organizmach bardzo niewiele. Możemy sobie jedynie wyobrazić, czego nauczylibyśmy się, badając organizmy, które żyją permanentnie w niskich temperaturach, są odporne na wysokie dawki promieniowania, można je wielokrotnie zamrażać i rozmrażać, a niektóre z tych lodowych organizmów nawet wysuszyć i po dodaniu wody ponownie wybudzić – dodaje.

Zdaniem dr. Jakuba Małeckiego, glacjologa ze Stacji Polarnej Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, już zapoczątkowane zmiany będą mieć globalne skutki, w końcowym rozrachunku przede wszystkim negatywne. – Zmieniając planetę, zabrnęliśmy już tak daleko, że stawką gry o zaprzestanie emisji CO2 nie jest uniknięcie katastrof (np. związanych z topnieniem lodu i wzrostem poziomu morza), co raczej redukcja liczby poszkodowanych do minimum – ocenia.

Jak z kolei mówi Onetowi Krzysztof Cibor z Greenpeace Polska, to co otrzymujemy w raporcie IPCC, to przede wszystkim potężne dane naukowe. – Z jednej strony są one przerażające, bo pokazują, że dokonujemy nieodwracalnych zmian w ekosystemach wodnych w tempie znacznie szybszym, niż wskazywały wcześniejsze badania. Z drugiej strony jest to wyraźne wezwanie do działania dla polityków. To kolejny sygnał alarmowy, mówiący o tym, co sie może stać, jeżeli nic nie zrobimy – w sierpniu mieliśmy bowiem raport IPCC dotyczący lasów i gleb, który był równie przerażający. Mam nadzieję, że ten raport, razem z czytelnym sygnałem od setek tysięcy ludzi, którzy wyszli ostatnio na ulice miast świata, by protestować przeciwko bierności polityków, to będzie sygnał, który da włodarzom poważny impuls do działania – komentuje. 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *