Kontakt: biuro@mojsklep.eu Sklep online w trakcie realizacji tel. 22 355 26 55

Goralenvolk. Nazistowski „naród” w Polsce

Zagórski

Sławek Zagórski Historia Poniedziałek, 25 listopada 2013 (13:41) Udostępnij Komentuj (681) 681

Polacy chwalą się, że w czasie II wojny światowej w żaden sposób nie kolaborowali z nazistami. Mało kto jednak pamięta o niechlubnej współpracy górali z okupantem – i co z niej wynikało. Przedstawiamy nieznaną historię „państwa” góralskiego.

Wacław Krzeptowski wita się z Hansem Frankiem /Narodowe Archiwum Cyfrowe /materiały prasowe

Wacław Krzeptowski wita się z Hansem Frankiem /Narodowe Archiwum Cyfrowe /materiały prasowe

Dzieje Podhala pełne są wydarzeń bohaterskich, począwszy od działalności kurierów, po walki całych oddziałów partyzanckich. Jednak mimo tych jasnych i jakże chwalebnych epizodów, pojawiły się również bardzo mroczne wydarzenia, które rzucają cień na historię polskich górali.

Reklama

Wojska III Rzeszy zajęły Podhale już na początku działań wojennych – 2 września 1939 roku cały teren Tatr był pod panowaniem Niemców. Początkowo istniał pomysł, aby te tereny, podobnie jak Orawę i Spisz, przekazać Słowacji rządzonej przez księdza Tiso, jednak ostatecznie pozostały one pod kontrolą Niemców i współpracujących z nimi członków Goralenvolku.

Górale – obok Kaszubów i Ślązaków – mieli zostać wydzieleni z narodu polskiego; tym samym udowodniono by istnienie wschodnich aryjczyków – narodu o korzeniach germańskich, którego kształtowanie się miało początek w średniowieczu, w okresie wędrówek ludów po XII- i XIII-wiecznych wojnach.

O germańskim rodowodzie miała świadczyć odmienność kulturowa, językowa, a także nazwy miejscowości o niemieckim brzmieniu – Frydman, czy Grywałd. Mieszkańcy Tatr mieli od Polaków różnić się typem rasowym, który niemieccy naukowcy nazwali dynarskim. W tę retorykę znakomicie wpisał się jeden z przywódców góralskich i chłopskich okresu międzywojennego – Wacław Krzeptowski.

Chłop z krwi i kości

Wacław Krzeptowski przed wojną był działaczem Stronnictwa Ludowego, przewodniczącym Zarządu Powiatowego SL w Nowym Targu, a co najważniejsze – wielkim przeciwnikiem sanacji i władzy totalitarnej. Z drugiej strony odrzucał głoszoną przez SL odrębność Kościoła od państwa i chęć demilitaryzacji państwa. W późniejszym okresie wręcz zachęcał młodych górali do wstępowania do góralskiego batalionu SS.

Krzeptowski jeszcze przed wybuchem wojny utrzymywał kontakty z kapitanem rezerwy WP Witalisem Wiederem, który był niemieckim agentem działającym w Czechosłowacji i w Polsce. Co więcej, razem organizowali pielgrzymkę górali na Jasną Górę specjalnym pociągiem wynajętym przez niemiecki wywiad. Na pielgrzymkę wybrali się najważniejsi działacze Stronnictwa Ludowego na Podhalu i przyszli działacze Goralenvolku – Józef Cukier, Andrzej i Stefan Krzeptowscy, a także dr Henryk Szatkowski.

Już po zakończeniu działań wojennych w Polsce – 4 listopada 1939 roku – Krzeptowskiego w Zakopanem odwiedził Otto Wächter, szef okupacyjnego dystryktu krakowskiego. W czasie wizyty zaproponował Krzeptowskiemu, aby jako przedstawiciel narodu góralskiego uczestniczył w uroczystości objęcia przez Hansa Franka stanowiska gubernatora Generalnego Gubernatorstwa.

7 listopada na Wawelu udekorowanym flagami ze swastyką, wśród niemieckich dostojników, znalazła się delegacja polskich górali. Wacław Krzeptowski odczytał przemówienie przygotowane przez Wiedera, które dzień później publikowały wszystkie polskojęzyczne gazety wydawane przez Niemców w Polsce. W kraju, jak i za granicą, obecność góralskiej delegacji na Wawelu przyjęto z oburzeniem i z pogardą określono „hołdem krakowskim”.

Powitanie Hansa Franka pod bramą FIS /Narodowe Archiwum Cyfrowe /materiały prasowe

Powitanie Hansa Franka pod bramą FIS /Narodowe Archiwum Cyfrowe /materiały prasowe

Naród góralski

Pięć dni później w Zakopanem, przed bramą FIS udekorowaną nazistowskimi flagami ze swastykami, Krzeptowski z Szatkowskim witali Hansa Franka, który przyjechał wyrazić swoje poparcie dla samostanowienia górali na tych terenach. Krzeptowski dziękował Niemcowi za „oswobodzenie górali od ucisku władz polskich”, a Frank zapewniał, że „rząd Rzeszy Niemieckiej zawsze dbał o dobro swych mniejszości” i, że „zakończyły się czasy prześladowania górali”.

W tym czasie dr Henryk Szatkowski opracował i wygłosił memoriał postulujący uznanie odrębności narodowej górali i utworzenie odrębnej administracji. Już wkrótce na podstawie ustaleń z Frankiem odtworzono przedwojenny Związek Górali i przekształcenie go w Goralenverein. Organizacja ta zajęła się tworzeniem ludowych szkół powszechnych, szkoły zawodowej i klubu sportowego. Wszędzie tam miał panować duch narodowego socjalizmu.

Oświęcimski czyściec

Działaniom Krzeptowskiego sprzeciwiali się przedwojenny działacze Związku Góralskiego, którzy nie chcieli reaktywacji organizacji, twierdząc że byłaby ona niezgodna z prawem. Wkrótce najgłośniejsi przeciwnicy szefa Goralenvolku znaleźli się w obozie zagłady w Oświęcimiu. Współpraca z Niemcami zaczęła zataczać coraz większe kręgi.

Jej wyrazem było wydane przez Hansa Franka zezwolenie na posiadanie odbiorników radiowych przez mieszkańców Podhala. W innych częściach Generalnego Gubernatorstwa za ich posiadanie groziła kara śmierci. Wkrótce nastąpiło kolejne ważne wydarzenie – Zakopane odwiedził Heinrich Himmler, z którym rozmawiano o uwolnieniu z niewoli górali. Zwolniono jednak tylko około 200 osób spośród ponad 5 tysięcy, które poddały się Wehrmachtowi w 1939 roku.

Delegacja górali na Wawelu w czasie uroczystych obchodów urodzin Adolfa Hitlera w 1940 roku /Narodowe Archiwum Cyfrowe /materiały prasowe

Delegacja górali na Wawelu w czasie uroczystych obchodów urodzin Adolfa Hitlera w 1940 roku /Narodowe Archiwum Cyfrowe /materiały prasowe

W czerwcu 1940 roku w powiecie nowotarskim Niemcy przeprowadzili spis powszechny. Mieszkańcy Podhala mogli wybrać narodowość niemiecką, żydowską, ukraińską i góralską. Większość mieszkańców wybrała opcję Polak lub polski góral, którą statystycy zinterpretowali jako narodowość góralska.

W tym też czasie zaczęto kłaść podwaliny pod organizację samorządową, która miała pełnić funkcję rządu góralskiego. Po długich pracach, w 1941 roku, został powołany do życia Komitet Góralski, który miał odpowiadać za współpracę z szefostwem GG, politykę socjalną, edukację i zaopatrzenie. Na czele Komitetu stanął Krzeptowski, a jego zastępcą został Cukier. Opracowano również flagę gdzie obok sylwetek gór była swastyka. Ku rozczarowaniu działaczy, nie została ona zaakceptowana przez Niemców.

Wraz z powstaniem komitetu zaszła potrzeba wymiany dowodów osobistych na nowe kenkarty z dużą literą G na okładce. Politycy prowadzili szeroką akcję informacyjną, nakłaniając mieszkańców do przyjęcia góralskiego „obywatelstwa”. Szacuje się, że kartę z literą G przyjęło do 30 tysięcy osób, głównie w podhalańskich miastach – Zakopanem, Nowym Targu i Rabce.

Heinrich Himmler na Krupówkach w otoczeniu działaczy góralskich /Narodowe Archiwum Cyfrowe /materiały prasowe

Heinrich Himmler na Krupówkach w otoczeniu działaczy góralskich /Narodowe Archiwum Cyfrowe /materiały prasowe

Górale w SS

Komitet Góralski, wzorując się na innych narodach kolaborujących z Niemcami, a głównie na Ukraińcach, dążyli do stworzenia ochotniczego oddziału wojskowego, który byłby podporządkowany SS. Zaczęto prowadzić akcję agitacyjną za wstąpieniem do „sojuszniczej armii”.

Zgłosiło się około 300 ochotników, których wysłano do obozu szkoleniowego na Lubelszczyźnie. Po drodze wielu jednak zbiegło, a inni pobili się z kwaterującymi w obozie Ukraińcami i zostali wywiezieni na roboty do Rzeszy. Podobnie stało się z tymi, którzy zbiegli, zrozumiawszy swój błąd. Jedynie kilkunastu górali zostało w Waffen SS.

Upadek „państwa” góralskiego

W 1944 roku działalność Komitetu Góralskiego została praktycznie zatrzymana. Zbliżające się oddziały Armii Czerwonej i partyzanci Armii Krajowej skutecznie sparaliżowały kolaborantów. Jesienią tego roku 1 Pułk Strzelców Podhalańskich AK przeprowadził swoiste polowanie na zdrajców.

Krzeptowski, pozbawiony ochrony SS, uciekł w góry, gdzie przez kilka tygodni mieszkał w szałasie na Polanie na Stołach, a później zszedł w doliny i został pojmany na Krzeptówkach przez oddział AK Kurniawa – ostatecznie został powieszony za zdradę 20 stycznia 1945 roku.

Inni przywódcy „państwa” uciekli do Niemiec, gdzie ślad po nich zaginął. W Tatrach ostał się jedynie Józef Cukier, który został skazany na 15 lat więzienia. W jego obronie stanęli mieszkańcy Zakopanego, w tym miejscowi Żydzi, których ratował. Dzięki temu uniknął stryczka i spokojnie do śmierci mógł mieszkać w górach.

Goralenvolk był największą formą kolaboracji na ziemiach polskich. Ten zapomniany epizod kładzie cień na heroicznych działaniach ludzi gór w czasie drugiej wojny światowej. Warto jednak podkreślić, że jego istnienie było głównie propagandowym sukcesem, gdyż większość górali nie przyłączyła się do działań liderów Komitetu Góralskiego.

Hans Frank (po lewej) z Wacławem Krzeptowskim (w środku) /Narodowe Archiwum Cyfrowe /materiały prasowe

Hans Frank (po lewej) z Wacławem Krzeptowskim (w środku) /Narodowe Archiwum Cyfrowe /materiały prasowe

Źródła:

J. Kasperek; „Podhale w latach wojny i okupacji niemieckiej 1939-1945”; Warszawa 1990
J. Berghauzen; „Krzeptowski Wacław Jan (1897-1945); (w:) Polski Słownik Biograficzny”; t. 15
A. Filar; „U podnóża Tatr 1939-1945. Podhale i Sądecczyzna w walce z okupantem”; Warszawa 1985
W. Szatkowski; „Goralenvolk. Historia zdrady”; Kraków 2012
Udostępnij Dowiedz się więcej na temat: Podhale Nowy Targ | historia | Zakopane | Sławek Zagórski | Kraków | Adolf Hitler Wasze komentarze(681)

Czytaj więcej na https://menway.interia.pl/historia/news-goralenvolk-nazistowski-narod-w-polsce,nId,1063648?parametr=embed_linki#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=firefox

~historia lubi…- 11 min temuDziałania RAS (Ruch Autonomii Śląska) do złudzenia przypominają historię Komitetu Góralskiego…

Czytaj więcej na https://menway.interia.pl/historia/news-goralenvolk-nazistowski-narod-w-polsce,nId,1063648?parametr=embed_linki#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=firefox

~valachia- 11.01 (01:10)Prawdopodobnie Niemcy mieli wobec Goralenvolku szerzej zakrojone plany na przyszłość. Według informacji z Niemiec od niektórych Niemców, jednym z zamysłów Niemców wobec górali do zastosowania po wygranej przez Niemców wojnie ze Związkiem Radzieckim był plan skolonizowania Kaszub częścią górali jako ludem zaszczepionym germańskością i uodpornionym na żydowskość Kaszubów. Żydowskość Kaszubów i coraz intensywniejsze oddzielanie Kaszubów się od pnia słowiańskiego jest ewidentnym faktem, już pierwszy kaszubski pisarz Florian Ceynowa ogłosił ją światu w dziełku pod tytułem „Rozmowa Polaka z Kaszubem”, teoretycznie stylizowanym na utwór z literatury polskiej pod tytułem „Rozmowa między panem, wójtem a plebanem”. Z kolei wracając do tego utworu Floriana Ceynowy to utwór ma ewidentny wydźwięk zarówno polityczny jak i religijny, widać w nim ewolucję Kaszubów właśnie w kierunku żydowskości, bardzo symptomatycznym faktem jest powoływanie się przez Floriana Ceynowę w tym utworze na Kaszubski Talmud. Taka informacja nie jest w zasadzie żadną sensacją, przed Kaszubami zrobili tak na przykład Karaimi, lud spokrewniony z Turkami i Tatarami, Karaimi są ewidentnie żydami w sensie religijnym, choć przez Żydów ogólnie są uznawani za sektę, ze względu na różnice widoczne zwłaszcza w podejściu do tak podstawowej w religii mojżeszowej Tory. Karaimi też nie byli jedyni, bowiem doszło do przejścia na wyznanie mojżeszowe innego narodu mówiącego językiem należącym do tej samej tureckiej rodziny językowej, chodzi tu oczywiście o Chazarów, których państwo, Kaganat Chazarski można traktować jako spore jak owe czasy imperium na terenie Europy Wschodniej. Kaszubi obrali w tym dryfowaniu w kierunku żydowskości nieco inną drogę, niż Karaimi czy Chazarzy, ale między Chazarami i Karaimami też była fundamentalna religijna różnica, Chazarzy wyznawali judaizm rabiniczny, identycznie jak Żydzi, i również byli mocno byli zantagonizowani z judaizmem Karaimów. Inną fundamentalną różnicą odróżniającą Karaimów od reszty narodów judaistycznych jest całkowite odrzucanie przez Karaimów Talmudu. Z kolei Florian Ceynowa wyraźnie powołuje się na Kaszubski Talmud. Wracając do planów niemieckich zasiedlenia w przyszłości po wojnie terenów Kaszub koloniami góralskimi, były one też uzasadniane silnym niemieckim antysemityzmem, dryfowaniem Kaszubów w kierunku żydowskości, co było dla silnie nastawionych antyżydowsko Niemców absolutnie nie do przyjęcia. Według wypowiedzi Niemców, mówimy tylko o planach, które miały być zrealizowane w przyszłości, miały te zamiary być nieco podobne do niemieckiej kolonizacji Zamojszczyzny. Na pewno jedną z przyczyn były, to mówię jako znawca tematu, niezbyt zadawalające Niemców wyniki niemieckiej kolonizacji Kaszub za czasów pod zaborem pruskim, a potem w okresie II Rzeszy, czyli Rzeszy bismarckowsko-kajzerowskiej, wysiłek germanizacyjny Niemców na Kaszubach dawał nieco mierne wyniki. Według informacji od Niemców w szczególności i na początku Niemcy nastawiali się na usuwanie Kaszubów z terenów najwyżej położonych, czyli z obszaru ówczesnego Landkreisu Karthaus, chodzi o powiat kartuski, na terenie, którego znajduje się masyw Wieżycy. Zresztą tam właśnie znajduje się Szymbark, po niemiecku zwany Schoenberg, była to chyba najbardziej niemiecka wieś w rejonie Górnych Kaszub. Coś jest zresztą na rzeczy i po dziś dzień, do obecnego mocno skaszubionego Szymbarku, dawniej czysto niemieckiej wsi zasiedlonej przez starostę kościerskiego w dawnych wiekach niemieckimi kolonistami, zaprasza Centrum Edukacji i Promocji Regionu w Szymbarku, czyli CEPR w Szymbarku, nazwa jest ewidentnie antypodhalańska, na Podhalu cepr, a w zasadzie ceper (Kaszubi zawsze połykali „e” ruchome) to ktoś, kto nie jest góralem, podobnie jak na Górnym Śląsku gorol, (nie mylmy z góralem) czyli nie-Ślązak dla Hanysów, czyli Ślązoków, dla nich ma wydźwięk pełen pejoratywności.

~Valachia- 11.01 (01:11)cd. Niemcy podali również informację, że po wygranej wojnie miedzy innymi przy pomocy górali stopniowo zamierzano całkowicie oczyścić z ludności kaszubskiej tereny kaszubskich powiatów, zostawiając jedynie ludność zweryfikowaną przy pomocy systemu Volkslist, jako zdatną do zniemczenia. Informatorzy niemieccy, mający oczywiście nazistowską przeszłość, nie byli w stanie podać informacji, być może nie było jej wtedy jeszcze w planach, czy całą nie wciągniętą na Volkslisty ludność kaszubską miano poddać eksterminacji, czy też tylko część, a część być może spotkałby los Żydów, jak w operacji „Nisko-Plan”, autorstwa SS-Obersturmbannfuehrera Adolfa Eichmana. Być może niewymordowana część narodu kaszubskiego zostałaby podobnie jak Żydzi w rejon Niska, gdzieś przesiedleni, ale to już są tylko dywagacje uzupełniające. Ogólnie te niemieckie plany dania kaszubskich wzgórz góralom na pastwiska, są patrząc na to jedynie osadniczo i bez polityki, już na pierwszy rzut oka bardzo podobne do kolonizacji obszaru Beskidów i Podhala przez małopolską szlachtę i polskich władców ludnością wołoską podczas trwającej kilkaset lat tzw. kolonizacji wołoskiej polskich gór. Etnogeneza górali jest w dużej mierze zasługą tej wielkiej, prowadzonej z wielkim rozmachem przez kilkaset lat, szeroko zakrojonej, konsekwentnej inicjowanej przez czynniki królewsko-szlacheckie akcji kolonizacyjnej polskich gór i pogórza. Zwiń

~D.T.do ~Valachia – 15 min temuWarto tutaj przypomnieć postać współczesnego żydowskiego Kaszuba, ochoczo kolaborującego z Niemcami przeciwko Polsce.

Czytaj więcej na https://menway.interia.pl/historia/news-goralenvolk-nazistowski-narod-w-polsce,nId,1063648?parametr=embed_linki#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=firefox

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *